PATRON

Ksiądz Jan Bosko(1815-1888) wpisał się w dzieje ludzkości jako wybitny wychowawca, niestrudzony ksiądz. Ojciec był rolnikiem, posiadającym oprócz ubogiego domu niewielki kawałek ziemi. Oprócz żony mieszkała z nimi matka i 2 synów z pierwszego małżeństwa: Józef i Jan. Małżonkowie mieli, on 31 lat, ona 27 ,kiedy powitali na świecie swojego syna Jana Bosko. Ojciec Jana Bosko umarł na zapalenie płuc, kiedy miał on zaledwie 2 latka. Mimo tego święty na cale swe życie zapamięta słowa swojej matki Małgorzaty - "Mój Janku, nie masz już ojca."

Po śmierci głowy rodziny Pani Malgorzata ujęła wszystko w swe ręce i wtedy dopiero okazało się, kim była ta nie umiejąca pisać wieśniaczka. U podstaw wychowania dzieci - wdowa stawiała na życie religijne. Wykorzystywała każdą okazje, gwieździstą noc, senny poranek, piękno wiosny , niszczący grad, by mówić chłopcom o Opatrzności i sądzie bożym. Wychowywala trzech chlopców po spartańsku, życie to uczyniło z nich ludzi silnych, nie cofających się przed trudnościami.
Janek od najmłodszych lat zdradzał temperamentem: skłonności do samowoli. Mówił mało, ale dużo obserwował. Ta mała kędzierzawa czupryna ukrywała bystry umysł, wielką siłe woli, wrodzone poczucie obowiązku. Prócz tego mial Janek wielkie serce i wyobraźnie nie znającą spoczynku, którą zachował do końca życia.

Już w młodości Janka zaszło dziwne zdarzenie, które miało zaważyć na jego życiu i doprowadzić do kapłaństwa. Byl to sen, który jako motyw przewodni powtarzał się później we wszystkich ważnych momentach jego całego życia. Janek mial wówczas 9 lat. Znalazł się wsród tłumu chłopców, którzy krzyczeli i przeklinali. Janek chciał ich uciszyć, poczał mocno krzyczeć i wygrażając pięścią groził im. Wówczas zbliżyła sie do niego tajemnicza postac i powiedziala:
"Nie! Nie gwałtownością, lecz słodyczą możesz pozyskać ich przyjaźń?". Wtedy ci wszyscy chłopcy stali się na chwile dzikimi zwierzętami by zmienić się w łagodne i posłuszne jagnięta. A głos kobiecy mówił dalej: "Janku, prowadź ich na pastwisko. Później zrozumiesz znaczenie tego, co teraz widzisz".

Janek kończy 11 lat. Był chłopcem bardzo bystrym, który dużo czytał i lubił barwnie opowiadać. Chłopi słuchali jego opowieści o podróżach i przygodach rycerskich, potrafił wszystkich ich zachęcić do wspólnej wieczornej modlitwy. Podczas zimy był lektorem a wiosną na łąkach przed domem, między drzewami rozciągał sznur i w niedzielne popołudnia, wobec licznych zebranych wykonywał swój akrobatyczny program. Jako gimnastyk robił trudne skoki, chodził do góry nogami, jako kuglarz podwajał jajka, zamieniał wode w wino, wyciagał monety z nosów widzów. Jako linoskoczek skakał, biegał i tanczył na sznurze, wisiał na jednej nodze.

Był bardzo odważny. Mówił - "Nie patrz na boki, na lewo, czy prawo - patrz zawsze wprost, w góre, a nigdy nie zbłądzisz".

Jego odwaga, zmysł spostrzegawczy, ciało posłuszne woli, rzadki dar naśladownictwa pozytywnego kształtowalo go i poprowadziło do podejmowania przedsięwzieć uważanych za szalone. Jego lata młodzieńcze były bardzo trudne, uczył się krawiectwa, a także chodził na kurs łaciny, które to umiejętności przydały mu się w późniejszych latach jego życia.

Na początku jesieni w 1831 roku, przed wyjazdem na nauke do Chieri, Janek chodził od domu do domu, by uzyskać pomoc od ludzi na opłacenie stancji i ubrania i przybory do szkoły.

To pewne, ze musiał się poważnie zmagać ze swoja goracą naturą, umiał to jednak zwyciężyć. Po skończonej szkole średniej, mimo trudności finansowych, przyjęto go do klasztoru Franciszkanów, tam kontynuował nauke. W seminarium kleryk Bosko - zadziwial wczesną świętościa - wszystkie cnoty takie jak: cierpliwość w znoszeniu błedów bliźniego, radość z udzielania pomocy, obojętność na wikt, gotowość katechizowania dzieci i młodzieży, zawsze budujące zachowanie, zostawiły po sobie trwały ślad. Święcenia kapłańskie otrzymał w Turynie
5 czerwca 1841 roku z rąk arcybiskupa Alojzego Fransoni. Przez kilka miesięcy obejmował urząd wikariusza w Castelnuovo, by powziąć decyzje zgodną z wolą Bożą, zaczyna w Turyńskim Konwencie uzupełniające studia. Ta nowa instytucja miała przede wszystkim pomóc w uzupełnieniu studiów teologicznych młodym księżom z diecezji turyńskiej, zwłaszcza w zakresie teologii moralnej.

Kiedy podczas przechadzek po miescie ks. Bosko szukał okazji, by zbliżyć się do młodzieży, jedni uciekali, drudzy mu ubliżali. Napełniało go to ogromnym smutkiem, lecz cały czas nie tracił nadzieji.

W rzeczywistości spotyka się z tym, co już kilkakrotnie widział przedtem we śnie. Każdego wieczoru wraca do Konwiktu, prosząc coraz żarliwiej Matke Najświętszą, aby jego sny zaczęły się realizować. I już 8 grudnia, w uroczystość Niepokalanego Poczęcia narodziło się Oratorium Salezjańskie, które skupiało niewielu chłopców sprowadzonych z ulicy, przyciągnietych różnymi sposobami, przez gry, przechadzki, nagrody, szkołę wieczorową, katechizacje, niewątpliwie biednych sierot, opuszczonych nie mających żadnych zródeł utrzymania. Uczono w nich arytmetyki, pisania, czytania, bo wielu nie umiało nawet czytać, przygotowywano do zawodu: szewca, krawca, założono pracownie stolarską, introligatorską i kuźnie.

Niezmordowany ks. Bosko nie ogranicza swej działalności o istniejace juz dzieło (Oratoruim skupiało 500 chłopców, a internat okolo 150), zresztą, im więcej miał pracy, tym bardziej był pogodny i uśmiechnięty. Wiedział, że jako wychowawca tej trudnej młodzieży najlepszą bronią jest miłość. Nie tylko zarażałl ich tą miłością, ale przeradzała się ona w służbę wobec chorych, kalekich, bezdomnych czy opuszczonych. Podejmuje się także wydawania "Czytanek Katolickich" redagowanych wspólnie z młodzieżą. Swej działalności pisarskiej omal nie
przypłacił życiem. Jego broszurki miały takie powodzenie wśród ludu i zyskiwały tylu zwolenników wiary ,że przeciwnicy wyraźnie postanowili się pozbyć tego niewygodnego księdza. Charakterystyczną cechą wszystkich świętych wydaje się być ich moc nad siłami natury, które ulegają ich rozkazom i potrzebom. W życiu św. Jana Bosko jawi sie równie niespodziewanie sylwetka poczciwego psa, zwanego Grigio. Pomyślna Opatrzność, bo psie towarzystwo nieraz okazywało się potrzebne, zwłaszcza wówczas kiedy chciano się pozbyć ks. Bosko. Od pierwszych lat swego kapłaństwa był zwolennikiem wczesnej i częstej Komunii Świętej. Eucharystia była dla ks. Bosko główną podstawą zbawienia, drugą było synowskie nabożeństwo do Matki Najświętszej. Miłość do niej głosił przez całe życie. Potwierdzenie dla niego to jego proroczy sen: z maja 1862 r. przedstawiający: II kolumny (tresc tego snu przedstawia fresk w bazylice Wspomożycielki). Wydawało mu się, że lodzie miotane wzburzonymi falami i atakowane przez nieprzyjaciół mogły się jedynie uratować, chroniąc się za wielkim sekretem sw. Piotra, zakotwiczonym pomiędzy II kolumnami. Jedna kolumna przedstawiała: Eucharystie, a na drugiej była figura Matki Bożej.

Liczba uczniów była coraz większa, Oratorium było miejscem także "cudów świętości" - Ks Bosko podczas rozmowy z kilkoma klerykami powiedział: "- Zapewniam was, że niejeden z was zostanie wyniesiony na ołtarze" i nie mylił się. Słowa spełniły się po 90 latach, kiedy do grona świetych zaliczono jego wychowanka - Dominika Savio. Najboleśniejsze doświadczenia jego życia, były spowodowane nieporozumieniami ciągnacymi się przez okolo 10 lat które spotkalo go ze strony władz kościelnych.

Jednak krzyż jaki Bóg nałożył na barki ks. Bosko, nie stał się przyczyną lamentu, odwetu. Sam Bóg jedynie wie, ile czasu musiał stracić na to, aby sie bronić.

On niósł to brzemie z odwagą, z pogodą, i pokorą, nie przerywając ani na chwile swojej pracy apostolskiej. Ta radość ducha i to niezmienne zjednoczenie z Bogiem wśród najcięższych prób są rzeczywiście tylko domeną świętych. W dniu 26 stycznia 1854 roku podczas nowenny przygotowawczej do uroczystości św. Franciszka Salezjego, po przyjeciu przyrzeczeń, później ślubów powstaje Towarzystwo Salezjańskie. Po wielkich trudnościach i osobistym spotkaniu się z Ojcem Świętym Piusem IX, który jednym głosem przeforsowal uprzedzenia w stosunku do Reguly tego Towarzystwa. Te liczne dowiadczenia jeszcze mocniej angazowaly ks. Bosko do dalszej działalności apostolskiej. Był niestrudzony wybudował trzy wielkie bazylki, poświęcone Maryji Wspomożycielce. Zawsze mówił: " Matka Boża pragnie tego kościoła, o pieniądzach Ona pomysli". I zabieral się znów do pracy. Wielokrotnie nękały go choroby, był jednak przeświadczony, ze były one jego doświadczeniem i oczyszczeniem. Już w wieku 40 lat miał mocno osłabiony wzrok od uderzenia piorunu, puchły mu nogi i miał żylaki. Gorączka natury altretycznej i reumatycznej nie opuszczała go. Zapalenie rdzenia powodowało, że przez ostatnie 3 lata były jego męczeństwem z każdym dniem boleśniejszym. Mimo tego, nie ustawał, dalej w swej posłudze pełnil role spowiednika, pomagał, słowem, radą.

Również za jego wstawiennictwem miały miejsce niezliczone uzdrowienia duchowe i także fizyczne. Chorzy uratowani od śmierci, w darze składali hojne dary na rece ks. Jan Bosko.

Niejednokrotnie te duże sumy służyły do budowania kościołów a także zasilały misje salezjańskie powstałe na terenach Angli, Turcji i Brazylii. Trudno nie wspomnieć jak wiele zrobił ks. Jan Bosko na polu artystycznym, a zwłaszcza w dziedzinie sztuki teatralnej. Uważał, że tą formą, obrazem i gestem uczy wrażliwości widza, i bardzo często wychowuje. Zgromadzenie posiadało już ludzi urobionych, kiedy św. Jan Bosko miał organizm osłabiony a zdrowie zrujnowane. Powtarzał przed samą śmiercią: "Nasze Zgromadzenie jest kierowane przez Boga pod opieką Dziewicy Wspomożycielki". O brzasku dnia o godz 4:45 w dniu 31 stycznia roku 1888 św. Jan Bosko umiera. Wiadomość płynie po drutach telegraficznych, lud przestaje nawet w ten dzień pracować. Wszyscy pogrążeni są w żałobie. Odchodzi do Boga człowiek milość, niestrudzony apostoł - człowiek pokory. 1 kwietnia 1934 r. Pius XI podnosi do najwyszej rangi sługi Bożego, ogłaszajac go świętym. Po tym dekrecie nie ustawały cuda zdziałane za pośrednictwem nowego świętego syna biednych wieśniaków, który wypełnił niezwykłe posłannictwo względem Nieba i Ziemi.

 

 
© 2004 LAUDAMUS YOUTH GROUP designed by Sylwester Sujdak. All rights reserved.